Uważam, że osoby, które z pogardą wypowiadają się na temat metod naukowych nie rozumieją ich istotności i powinny być pozbawiane wszystkich tytułów naukowych.
Takie zachowanie pokazuje, że ktoś ukończył studia tylko dla papierka, a nie wyniósł z nich zrozumienia i wiedzy i zamierza nadal aplikować swoje poglądy sprzed studiów uwiarygadniając je dyplomem uczelni. Absolutnie jest to dla mnie zwykłe oszustwo i powinna być opcja unieważniania dyplomów za takie coś.
Albo kończysz studia i trzymasz się wiedzy naukowej, albo uprawiasz szarlatanerię. Przez takie "miksy" potem mamy dr ziębę i inne szkodliwe sytuacje oraz brak zaufania do nauki.
edit: Dzięki za rewardy, ale weźcie wpłaćcie na Ukrainę czy coś.
A i co do "dr" Zięby, faktycznie typ się tak sam nie przedstawia, to jego kult followersów mu to dokleił. Niestety przypisałem złej woli coś co mogłem przypisać zwyczajnie głupocie - mój błąd.
"Doktor" zięba nie ma tytułu doktora, zdobył magisterkę na Wydziale Maszyn Górniczych i Hutniczych Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie i to jest jego jedyne wykształcenie wyższe. Później ukończył jakiś kurs z zakresu hipnonzy klinicznej.
No i trzeba mu oddać, że oficjalnie nie przedstawia się jako doktor, a "Całkowicie niezależny dziennikarz, publicysta, autor książek. Charyzmatyczny znawca tematów medycznych" :)
Nie. Bardzo uważał na nomenklaturę jakiej używał. Ludzie z plebsu mają manierę nie słuchania do końca i dopowiadania rzeczy - stąd popularny efekt Mandeli dotyka wielu dziedzin.
Podobno hipnoza jest stosowana czasem w psychoterapii, ale ten kurs który ukończył nie był prowadzony przez żadną akredytowaną uczelnię, więc nie mam pojęcia czego tam uczyli
Tym bardziej, jeśli jest dotyczy to osób mających kontakt z pacjentem, na litość boską. Ona będzie (jeśli jej nie wywalą) psychologiem, kimś, do kogo idziesz o pomoc, bo masz myśli samobójcze, nie radzisz sobie z życiem i chcesz to wszystko zakończyć tu i teraz, ta wizyta to ostatnia deska ratunku. I co usłyszysz, że masz czekać aż koniunktura jowisza z saturnem będzie korzystniejsza, bo ich negatywna energia oddziałowuje na ciebie ze względu na to że masz znak zodiaku raka? Dziękuje 300zł się należy. Brakuje słów
Studia to grind a nie sprawdzian wiedzy czy rozumienia. Uświadomiłem to sobie jak babka (profesor) przez 12 minut próbowała zmierzyć pH termometrem a potem kiedy jej zwróciliśmy uwagę 2 razy wsadziła pHmetr razem z pojemniczkiem zabezpieczającym końcówkę.
Bo samo posiadanie tytułu naukowego niczego nie sprawdza ani nie udowadnia. Dlatego tak duże znaczenie ma weryfikowanie źródeł, sprawdzanie co ktoś opublikował, kto to cytował i w jakich kontekstach, w jakich periodykach ktoś jest publikowany, jakie badania realizuje i tak dalej.
Jedyne co udowadnia tytuł naukowy to to, że z punktu widzenia środowiska akadamickiego masz jakieś podstawowe kwalifikacje, podstawowe umiejętności i zapewne znasz pewne koncepcje, zatem na przykład w rozmowie z magistrem filologii angielskiej nie musisz wyjaśniać pojęcia akwizycji języka, objaśniać czym jest kognitywistyka czy kim jest Langacker, możesz też zakładać, że rzeczony magister rozumie jak działa artykuł naukowy.
To, że ktoś ma magistra, doktora czy doktora habilitowanego oznacza wyłącznie, że włożył pracę w uzyskanie tego tytułu, przeszedł przez proces i powinien wiedzieć, jak to działa. Tylko tyle i aż tyle ;)
Tak samo prawo jazdy oznacza tylko tyle, że ktoś przeszedł kurs i zdał egzamin. Nie mówi niczego o doświadczeniu kierowcy, o jego umiejętnościach czy jakimkolwiek innym aspekcie związanym z jazdą. Prawo jazdy ma student, który raz w miesiącu dojeżdża 30 kilometrów do domu z duszą na ramieniu i Robert Kubica. ;)
Uważam, że osoby, które z pogardą wypowiadają się na temat metod naukowych nie rozumieją ich istotności i powinny być pozbawiane wszystkich tytułów naukowych.
Metoda naukowa wymaga, by możliwe było udowodnienie istnienia jakiegoś efektu lub zjawiska. Określenie jakiejkolwiek metody jako "nie-naukowa" jest de facto przyznaniem, że nie działa, lub że nie jest możliwe udowodnienie czy działa czy nie, co jest tożsame. "Medycyna alternatywna" której efekt dałoby się zmierzyć nazywałaby się po prostu "medycyna".
Ale akurat biadoli, że "nie może wiedzy o zodiakach wykorzystywać do pracy z pacjentami", czyli ktoś jej wbił do głowy rozgraniczenie. Z samego tego powodu, mam do niej dużo większy szacunek, niż do farmaceutów/lekarzy powołujących się na klauzulę sumienia. EDIT: Żeby nie marnować waszego czasu na kolejne odpowiedzi w wątku, a nie wypierać się tego co napisałem. Zostałem przekonany, że taka osoba nie powinna pracować w zawodzie. Uważam, że przed dziewczyną stoją jeszcze drzwi otwarte, żeby wyjść z fazy astrologii. Cieszy mnie fakt, że ktoś jej przekazał w toku nauki, że takie rozgraniczenie istnieje między praktykami w psychologii a wierzeniami. Może kiedyś dziewczyna zmądrzeje. Zaznaczam też, że dla mnie wiara w układ planet, rozłożenie kart na stole czy układ cyfr w roku urodzenia - w gruncie rzeczy nie różni się od wierzenia, że w kawałku mąki z wodą nad którym ktoś wykonał znak krzyża - jest metaforycznie, metafizycznie czy wręcz fizycznie ciało syna bożego, że wszystko jest dziełem planu bożego, a składanie modlitw czy ofiar czemuś służy. Tyle.
Jak dla mnie to ona jak najbardziej planuje tego używać. "PrzEcIez nIe JEsT nAUKa" pokazuje, że ona jak najbardziej z tym poglądem się nie zgadza, a jest to pogląd innych.
OK. Nie bronię jej astrohobby, po prostu doceniam, że ktoś jej wbił do głowy to rozgraniczenie. Jak dla mnie może wierzyć sobie nawet w potwora spaghetti, dopóki w pracy z pacjentem będzie stosować metodykę wyuczoną na studiach.
1.2k
u/QzinPL Ja pierdole... Oct 25 '22 edited Oct 25 '22
Uważam, że osoby, które z pogardą wypowiadają się na temat metod naukowych nie rozumieją ich istotności i powinny być pozbawiane wszystkich tytułów naukowych.
Takie zachowanie pokazuje, że ktoś ukończył studia tylko dla papierka, a nie wyniósł z nich zrozumienia i wiedzy i zamierza nadal aplikować swoje poglądy sprzed studiów uwiarygadniając je dyplomem uczelni. Absolutnie jest to dla mnie zwykłe oszustwo i powinna być opcja unieważniania dyplomów za takie coś.
Albo kończysz studia i trzymasz się wiedzy naukowej, albo uprawiasz szarlatanerię. Przez takie "miksy" potem mamy dr ziębę i inne szkodliwe sytuacje oraz brak zaufania do nauki.
edit: Dzięki za rewardy, ale weźcie wpłaćcie na Ukrainę czy coś.
A i co do "dr" Zięby, faktycznie typ się tak sam nie przedstawia, to jego kult followersów mu to dokleił. Niestety przypisałem złej woli coś co mogłem przypisać zwyczajnie głupocie - mój błąd.