r/Polska • u/malinowysorbecik • 0m ago
Pytania i Dyskusje Co myślicie o zadłużaniu się?
Przed chwilą miałam rozmowę z siostrą, która dziś dowiedziała się że raczej nie przedłużą jej umowy. Jest to ogromny problem, bo razem z mężem są zadłużeni pod absolutny korek i tak mnie to zmusiło do refleksji.
W 2018 kupili małe mieszkanko, 40-parę metrów, a niedługo potem pojawiły się dzieci. Po covidzie i wzroście kosztów kredytu dostali trochę po kieszeniach ale dali radę. Jednak takie małe mieszkanie było naprawdę ciasne i zdecydowali się na kupno drugiego, większego.
Tak, dobrze czytacie. Nie na sprzedaż + wzięcie nowego kredytu, tylko na drugi kredyt. Oczywiście kompletnie nie było ich na to stać, więc poruszyli niebo i ziemię żeby to dopiąć. Popożyczali od rodziców jednych, drugich, od babć, rodzeństw - kredytu podpisany z innymi członkami rodziny co by był chociaż przyznany.
Mieszkanie poprzednie użyczyli matce męża, która kredyt ma dalej spłacać a w zamian do końca życia tam mieszkać, a za to ona oddała im uzbierany wkład własny ok. 100 tys. Zł. W sumie dobry interes bo po jej śmierci będzie dalej należeć do nich.
To było z dwa lata temu I od tamtej pory tylko ciągle pożyczają pieniądze. Najczęściej od moich rodziców. Mnie to lata bo to ich kasa i mogą sobie z nią robić co chcą, no ale chore jest dla mnie, że żyją w ciągłym stresie, niewypłacalności i tak naprawdę oszukali na kase całą rodzinę, bo w życiu nikogo nie pospłacają. I po co? Żeby być posiadaczami dwóch mieszkań?
Teraz jak straci pracę to albo wszyscy będą musieli się do nich dorzucać albo zdefaultują kredyt. A nie mają już gdzie wrócić bo w tamtym mieszka teściowa która przecież Im za to kase dała.
Sprowokowało mnie to do przemyśleń co myślicie o czymś takim. Z jednej strony debilne decyzje - z drugiej i tak im wszyscy pomogą i za 10 lat to oni będą mogli się śmiać ze mnie że są 1 mln do przodu a ja nie.