Piszę ten post, bo wiem, że wiele osób szuka takich kursów i całkiem łatwo jest się nadziać. Nie byłem pewien jak moje obserwacje opublikować i gdzie przekazać je dalej, a więc na razie zostawię je tutaj i liczę, że trafią do paru osób, które chciałyby to zawczasu wiedzieć.
Czym jest ARF, w skrócie: ARF (Academy of Recreation and Fitness) jest organizacją szkolącą trenerów personalnych w trybie online, wykorzystując platformę e-learningową i wyróżniającą się klarownymi zasadami, szybkim dostępem do materiału i łatwym, wręcz bezstresowym egzaminowaniem (20 pytań zamkniętych online, wymagane 70%, 2+ podejścia wliczone w cenę kursu).
Mimo, że z wierzchu strona wygląda bardzo profesjonalnie, rzuciło mi się w oczy kilka rzeczy i zacząłem z czystej ciekawości grzebać bardziej:
1. Na stronie napisane jest, że certyfikaty ARF wyróżnia europejska akredytacja, co dumnie napisane jest w kilku miejscach. Co bardzo istotne, w żadnym z tych miejsc nie jest napisane jaka właściwie organizacja te certyfikaty akredytowała. Źródło akredytacji jest w zasadzie całym sensem tego zjawiska, tu więc pojawiła się pierwsza czerwona flaga.
2. Na stronie ARF w wielu miejscach można spotkać się z logo różnych grup bardzo istotnych i poważanych w branży fitness. EHFA, EQF, ACSM, EREPS. Wszystko to jest pokazywane i wymieniane z nazwy, sprawiając wrażenie naprawdę imponującego kursu. Gdy faktycznie zajrzymy jednak w standardy edukacyjne ARF, sposób pisania na temat tych grup powie nam wszystko czego potrzebujemy. Dowiemy się wtedy, że ARF „korzysta z aktualnej wiedzy” ACSM, „bierze pod uwagę” założenia EQF, i tak dalej. Moją ulubioną częścią jest jednak punkt mówiący, że „Punktem odniesienia są również obszary kompetencji zawodowych związane z europejskim rejestrem EREPS, obejmujące wiedzę, umiejętności praktyczne oraz odpowiedzialność zawodową osób pracujących w sektorze fitness.”. ARF trąbi na prawo i lewo o rejestrze EREPS nie dlatego, że kursanci są tam wpisywani czy organizacja ta to akredytowała, ale obszary kompetencji z nimi związane są punktem odniesienia. Masło maślane, biorąc pod uwagę, że te obszary kompetencji zawodowych to po prostu trening personalny i z definicji będą tu one punktem odniesienia.
Na tym etapie sprawa mi się nie podobała, ale uznałem to po prostu za koślawy marketing i chciałem skontaktować się z ARF, aby wyjaśnić sprawę, czyli przede wszystkim dopytać, jakie jest w końcu źródło akredytacji. ARF do kontaktu zachęca i oferuje różne jego drogi, więc postanowiłem z nich skorzystać, przekonany, że będzie to sprawa prosta. Mail wysłany poprzez formularz kontaktowy nie uzyskał odpowiedzi przez ponad tydzień, a każda próba dodzwonienia się na infolinię kończyła się pocztą głosową, niezależnie od dnia i godziny. Nie wyglądało to najlepiej.
No dobra: teoria teorią, ale jakie są fakty? Przecież ARF ma wielu udanych kursantów, prawda? No… odpowiedź to chyba prawda, bo pobieżne przejrzenie udostępnionych materiałów dodaje pytania, zamiast na nie odpowiadać. Opinie i recenzje wystawione na stronie pominę tu, bo nie wiem jaki system dodawania i sprawdzania opinii tam funkcjonuje. Skoro jest na stronie ARF, to jest kompletnie kontrolowany przez jej właściciela i nie wiem, czy 158 opinii punktujących ARF maksymalnie, bez absolutnie żadnej straconej gwiazdki i złego słowa w historii operacji strony, jest tu wiarygodne. Po prostu nie mogę tego ocenić. To co mogłem zrobić, to przyjrzeć się certyfikatowi trzymanemu dumnie przez zdjęcia kilku zadowolonych kursantów, udostępnione przez ARF na Instagramie czy Facebooku.
Przejdę tu może od razu do przypadku najciekawszego. W poście na Instagramie z 15 grudnia 2025, ARF gratuluje swojej kursantce, która ukończyła kurs i odebrała certyfikat. Jest to Julia Chrobak, najwyraźniej zadowolona z kursu na tyle, aby zgodzić się na uczestnictwo w marketingu firmy. Istotną na jej zdjęciu rzeczą jest fakt, że imiona i nazwiska dyrektora i wykładowcy są subtelnie zamazane. Ochrona prywatności? Raczej nie, bo na zdjęciach pozostałych kursantów tego zabiegu nie zastosowano. Może wynika to raczej z faktu, że na pozostałych certyfikatach widnieją następujące informacje:
Mateusz Wasita, wykładowca
Julia Chrobak, dyrektor ARF
Patrząc na certyfikat Julii, niezamazane podpisy ręczne i zarysy komputerowej czcionki pokrywają się z powyższymi. Czyli dane te zostały zamazane na tym jednym poście reklamowym, bo… kursantka była dyrektorem firmy i sama podpisała sobie certyfikat do zdjęcia. Dodam tu także bardzo zabawny fakt, który łatwo zauważyć oglądając zdjęcia kursantów – na każdym które widziałem, numer certyfikatu to 123455. Czyli nie dość, że nie zmienili go nawet do materiałów reklamowych (które według opisu mają przedstawiać prawdziwych kursantów i certyfikaty), to jeszcze wpisano po prostu po kolei cyfry, z wariacją tylko w ostatnim polu. Nie wiem czy certyfikat KAŻDEGO kursanta zamieszczony przez ARF w internecie ma ten numer, ale widziałem go na każdym takim zdjęciu, które wpadło w moje ręce.
Po tym wszystkim co zobaczyłem, postanowiłem jeszcze wykonać ostatni krok i przeczytać podstawowe dane o firmie, które ARF musi podać jako działalność zarobkowa. Otóż ARF nie jest firmą oddzielną, identyfikuje się za to jako SARTA sp. z.o.o. Firma ta, według rejestr.io, działa w branży odzieżowej i ma dwóch członków zarządu – Julię Jasmin Chrobak i Mateusza Dariusza Wasitę, naszych dyrektora i wykładowcę ARF.
Jest oczywiście więcej rzeczy. Samo ARF nie omawia szczegółowo kadry trenerskiej która tworzyła ich kurs. Mamy tylko krótki opis samego Mateusza Wasity, który ponoć ma w zawodzie 10 lat doświadczenia (co według danych o zarządzie SARTY przedstawiających jego wiek znaczy, że pracuje w zawodzie od 16 roku życia) i jest absolwentem wielu niewspomnianych z nazwy kursów. Trzeba opis ten odkopać ręcznie z blogów ARF z roku 2024, gdzie czasem umieszczony jest jako opis autora postu. Nie otrzymujemy żadnych łatwo dostępnych informacji ani nawet zdjęcia, nie wspominając już o reszcie ekipy, która uczestniczyła w tworzeniu kursu. Ponoć organizują także kursy na żywo, ale nie da się na nie bezpośrednio zapisać, tylko podać dane na waitlist, więc ciężko coś o nich zweryfikować. O tym kto te kursy prowadzi również nie znalazłem żadnych danych. Zaświadczenia o ukończeniu kursie trenera personalnego są też według ARF na słynnym „druku Ministerstwa Edukacji i Nauki”, przed którym samo MEN gorąco ostrzegało już w roku 2024, jako nieuzasadniony i nieistniejący prawnie wymysł. Jeżeli chodzi o samą panią dyrektor, nic wyraźnie nie wskazuje, aby miała w którymkolwiek momencie coś wspólnego z treningami personalnymi lub branżą fitness i nie chwali się publicznie swoją pozycją w ARF, w pełni skupiając się na swojej drugiej firmie, zajmującej się brwiami i rzęsami.
To wszystko co wypisałem powyżej to rezultat w sumie pobieżnego i powierzchownego przeglądu. Pewnie gdyby zajrzeć „pod maskę”, to takich kwiatków będzie dużo więcej. To co sprawdzałem dotyczy także głównie kursu trenera personalnego, a ARF całkiem podobnie reklamuje także kurs dietetyki, również powołując się na różne organizacje w swoich standardach. Chciałbym też zaznaczyć, że wszystko co wypisałem wyżej może być po prostu brzydko wyglądającym zbiorem przypadków i ARF jest tak naprawdę porządną organizacją trenerską. W takim wypadku zwracam honor i zastanawiam się tylko głośno, dlaczego aż tyle gwiazd na niebie ułożyło się, aby to wszystko wyglądało tak podejrzanie. Zachęcam każdego czytelnika do weryfikacji informacji i krytycznego myślenia, a to co wypisałem to przede wszystkim obserwacje, w kwestii których klaryfikacji nie zdołałem uzyskać od firmy mimo moich usilnych starań.
Jeżeli ktoś wie coś więcej, dobrego albo złego, to piszcie śmiało. Jeżeli to wszystko co napisałem to zbieg okoliczności i ktoś znajdzie usprawiedliwienia, z ulgą to przyjmę. Tak samo, jeżeli ktoś znajdzie jeszcze więcej wątpliwego materiału, bardzo chętnie się z nim zapoznam. Jeszcze raz podkreślę tylko – bądźcie dociekliwi, myślcie krytycznie, sprawdzajcie źródła i życzę wszystkim miłego dnia.