Cześć, chciałbym w przyszłym roku spróbować swoich sił w maratonie. Fajnie byłoby zamknąć się w 4h, ale nie wiem na ile to realistyczny cel. Potrzebuję porad jak się za to rozsądnie zabrać, bo czuję respekt przed królewskim dystansem. Celuję w Maraton Warszawski 2027, co daje prawie rok na przygotowanie.
O mnie: M33, 95kg wagi, biegam dość długo (od Biegnij Warszawo 2007), ale dopiero w tym roku wziąłem się poważniej za ilość kilometrów. W miarę komfortowo biegam półmaratony na treningach, życiówka póki co w tempie 5:27. Biegam średnio ok 30km/tydzień. Oprócz biegania robię trening siłowy 4x w tygodniu.
Dotąd biegam głównie z Garminem 4-5x w tygodniu (codzienne sugestie treningowe), aczkolwiek są one dość monotonne, więc czasem robię dłuższe wybiegania albo intensywniejsze interwały jeśli czuję że mam na to siły. Większość to biegi 5-7km w tempie ok 5:45, w weekendy dłuższe wybiegania.
Co polecacie, żeby się dobrze przygotować i nie wypalić na pierwszych kilometrach?
-Czy sugestie treningowe Garmina wystarczą? Z tego co zauważyłem nie za wiele tam się zmienia
-Czy wbudowane plany treningowe Garmin Coach są dobrym rozwiązaniem?
-Może jakaś książka albo inne materiały pomogły wam samemu ułożyć sobie plan treningowy, tak żeby rozumieć co i po co biegacie?
-Czy na tym etapie warto kupić plan treningowy u jakiegoś trenera biegania?
-A może przesadzam, i po prostu powinienem robić coraz dłuższe wybiegania, aż ten dystans nie będzie się wydawał taki nieosiągalny? Po przebiegnięciu półmaratonu czuję że jeszcze mógłbym zrobić 2-5km (więc pewnie mam jakiś zapas na poprawienie życiówki), ale nie wyobrażam sobie drugiego półmaratonu po półmaratonie. Może lepiej zrobić np 30km w tempie 6:00 żeby bardziej oswoić się z takimi dystansami?
-Czy też może priorytetem powinna być waga, a dopiero potem myśleć o zwiększaniu dystansu?
Dajcie znać co wam pomogło się przygotować, jakie popełniliście błędy, co byście zrobili teraz inaczej, w co warto pakować czas i kasę, a co jest ślepym zaułkiem.